Leżałem na łóżku bez siły, bez chęci, bez nadziei. Obok siedział mój pies, Regues, i patrzył na mnie oczami, których nigdy nie zapomnę.
I wiesz co wtedy poczułem? Wstyd. Ale nie przed sąsiadami, nie przed znajomymi, nawet nie przed rodziną.
Po raz pierwszy w życiu wstydziłem się przed własnym psem.
Rozplakałem się. Ale to nie ja płakałem — to płakał alkohol przeze mnie. Totalna pustka i beznadzieja.
A jednak następnego dnia wydarzyło się coś, czego nigdy się nie spodziewałem...
— Jacek, 14 lat trzeźwości